W Biblii jedna z ksiąg poświęcona jest relacjom między kobietą a mężczyzną ftp:bw!Pnp:1,1-4.
Pieśń nad pieśniami Salomona.
Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich! Ach, twoja miłość jest słodsza niż wino!
Wyborna jest wonność twoich olejków, twoje imię jak najlepszy olejek do maści! Dlatego miłują cię dziewczęta.
Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, o królu, do swoich komnat, abyśmy mogli się radować i weselić tobą, upajać się twoją miłością bardziej niż winem! Słusznie cię miłują.

Jej autorstwo tradycja przypisuje Salomonowi. Biblia zawiera zapisek, że Salomon miał 300 nałożnic i 700 żon. Czy to w ogóle możliwe? Jeżeli nawet możliwe to na pewno „chore”. Niemożliwe jest bowiem utrzymywanie normalnych relacji małżeńskich z taką ilością kobiet. Co jest więc „grane”?
„Pieśni nad pieśniami” nie są księgą o charakterze erotycznym -poruszają te kwestie nie po to aby podniecić seksualnie ich czytelnika. Zestawienie wyobrażenia osobowości Salomona zbudowanej na podstawie ilości jego żon z treścią „Pieśni nad pieśniami” budzi lekkie zdziwienie. Czy możliwe jest aby człowiek posiadający kobiety bez umiaru, umiał zachować umiar w mówieniu i pisaniu o miłości do nich? A może fakt, że posiadał tyle kobiet świadczy, że umiał do nich przemawiać i znał ich psychikę lepiej niż niejeden z nas? Dyskusja o Salomonie jest z definicji ciekawa, ale nie to będzie tematem tego eseju.

Czytając to co napisałem, zauważyłem to co niepokoiło mnie podczas pisania - pisząc o kobietach, myślę tak jakby były innym gatunkiem, a może podgatunkiem człowieka. Mam tu na myśli określenie „posiadanie kobiety”. Choć w określeniach ”oddawać się mężczyźnie” i ”posiąść kobietę” jest zawarta prawda o tych relacjach a nie seksualny szowizm to przyznaję, ze mogą brzmieć dwuznacznie. Muszę więc się poprawić - Salomon w Pieśniach nad pieśniami dowiódł, że zna ludzką, a męską i kobiecą sferę erotyczną to znaczy charakter relacji między kobietami i mężczyznami. A to przykład tej wiedzy.
ftp:bw:Pnp:5,2-8
Ja spałam, lecz moje serce czuwało. Słuchaj, to mój miły puka: Otwórz mi, moja siostro, moja przyjaciółko, moja gołąbko bez skazy! Gdyż moja głowa pełna jest rosy, moje kędziory pełne wilgoci nocnej.
Zdjęłam już moją suknię, jakże więc mam ją znowu przyoblec? Umyłam moje nogi, jakże więc mam je znowu pobrudzić?
Mój miły wsunął rękę przez otwór, a wtedy zadrżały moje wnętrzności.
Wstałam, aby otworzyć mojemu miłemu, a z moich rąk kapała mirra, z moich palców ciekła mirra na rękojeść zasuwy.
Otworzyłam mojemu miłemu, lecz mój miły już odszedł, znikł; Byłam zrozpaczona, że odszedł. Szukałam go, lecz go nie znalazłam, wołałam go, lecz mi się nie odezwał.
Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto; pobili mnie, zranili mnie, zdarli ze mnie mój płaszcz strzegący murów.
Zaklinam was, córki jeruzalemskie: Gdy spotkacie mojego miłego, czy wiecie, co mu macie powiedzieć? Że jestem chora z miłości.


Ten krótki opis dotyczy sytuacji, gdy dziewczyna szaleje za ukochanym, który odszedł- gdy jest już za późno. Ten fragment tekstu biblijnego niekoniecznie mówi o wydarzeniach, które miały miejsce, ale napewno mogły mieć - w swej istocie i relacjach są klasyczne.
Kilka lat temu miałem przyjemność wysłuchać opowieści dużo starszego ode mnie mężczyzny o tym jak rozkochał w sobie kobietę. Umówił się na spotkanie i na nie nie poszedł. Historia była prawdziwa, bo razem ze mną wysłuchała jej również ona - jego żona i też dodała od siebie jak wtedy, wiele lat wcześniej się czuła. To brutalne posunięcie z jego strony, to wyrachowanie, było efektem wiedzy o kobiecej psychice. On chciał aby ona, jego wybranka doświadczyła stanu, w którym jest przekonana, że swojego miłego straciła, że on od niej odszedł. Domyślam się, że mój rozmówca nie czytał Pieśni nad pieśniami, ale z jego wybranką stało się to samo co w cytowanym biblijnym poemacie. I to jest „sposób na kobietę”. Może zresztą nie tylko na kobietę, ale na naszego partnera, który nie szanuje tego co ma lub mieć może.
Napewno analiza całej Pieśni nad pieśniami jest warta tego, ale my też i tego robić nie będziemy. Bo bardziej ważkie dla tezy jaką chcę udowodnić jest ogólnie przyjęta w chrześcijaństwie opinia na temat tego tekstu. Ale najpierw teza: na podstawie stosunku chrześcijanina do Pieśni nad pieśniami można ocenić jego zdolność rozumienia Biblii.
A teraz „ogólnie przyjęta” opinia:
...
Czy tylko miłość dwojga kochanków jest treścią Księgi?
...
Znaczenie i nauka Pieśni nad Pieśniami.
Jak ją rozumieć? Jak ją odczytać ? Zapytajmy najpierw Ojców Kościoła?
Gdy interpretacja alegorystyczna znalazła zastosowanie w komentarzach wczesnochrześcijańskich, postaci przeszły pewną ewolucję. Oblubieńcem stał się Chrystus, a Kościół - Oblubienicą.
Alegorię tę rozwinął Orygenes w komentarzu, który wpływa na innych komentatorów. Pieśń nad Pieśniami stała się ulubionym tekstem wczesnych Ojców Kościoła w rozwijaniu eklezjologii. Ukazywała ona świeżą miłość na tle nowego stworzenia, wspaniałomyślną i wierną miłością oblubieńczą, która jest doskonale wzajemna. Orygenes również dopuszczał możliwość rozumienia pod postacią Oblubienicy indywidualnej duszy człowieka. Interpretację te podjęli później Grzegorz z Nyssy, a Ambroży zastosował do Najświętszej Maryi Panny. W średniowieczu następuje największy rozkwit komentarzy do Pieśni nad Pieśniami. W okresie tym powstało ponad sto poważnych studiów nad nią. Św. Bernard z Clairwaux poświęcił Pieśni nad Pieśniami 86 kazań, interpretując ją jako dialog między Chrystusem i duszą.
http:*www.parafialapiszewo.pl/czytelnia/dzielo-biblijne/o-madrosci-izraela-na-przykladzie-piesni-nad-piesniami.php

Symboliczny charakter poematu pozwala odbierać go w sposób pełniejszy i głębszy. Przedstawienie więzów łączących Boga i Kościół w analogii do erotycznego związku mężczyzny i kobiety podpowiada jak wielka, głęboka i pełna miłości więź powinna jednoczyć Stwórcę i człowieka. Przedmiotem Pieśni nad Pieśniami nie jest ludzkie małżeństwo ani historyczne, ani idealne. Suponuje ona jednak rdzenną czystość miłości oblubieńczej i małżeńskiej, bo inaczej nie mogłaby ona być symbolem wzajemnej miłości Chrystusa i Kościola.
http:*sciaga.nauka.pl/index.php/id=index/dept=54/cath=221/sc_id=6655/title=Biblia__Najwspanialsza_piesn_milosci_Piesn_nad_Piesniami
Jak więc widzimy przyjęło się uważać, że Pieśń pieśni wcale nie traktują o relacji kobieta-mężczyzna.
Zwolennicy tej tezy kierują się ideami mniej więcej tego typu:

Postawmy sobie na początek kilka pytań;
Jak to się stało, że utwór poetycki sławiący miłość fizyczną człowieka został włączony do Biblii? Przecież wielu zaraz zakrzyknie , że to erotyk, że to skandal itd…
Dlaczego ktoś miałby czytać i rozważać tekst, który wydaje się nie mieć żadnego przesłania religijnego?
Przecież nie występuje w nim żaden z wielkich tematów ani motywów biblijnych: wybranie, przymierze, proroctwo, zbawienie, czy Prawo.
Nie zawiera wyraźnej nauki moralnej, co więcej, nie wymienia nawet imienia Boga!
Jak można powiedzieć, że to najpiękniejsza księga Pisma świętego?
Jak więc księga ta może głosić słowo Boże? Jakie objawienie Boże może kryć się w płomiennych dialogach i bardzo zmysłowych obrazach?
Cóż można dzięki niej zyskać w sensie wzbogacenia swego rozumienia siebie i wiary? Co wnosi ona do służby Bożej?
I czy w ogóle kościół to miejsce, by ją czytać?
Takich pytań można by było mnożyć w nieskończoność…

http:*www.parafialapiszewo.pl/czytelnia/dzielo-biblijne/o-madrosci-izraela-na-przykladzie-piesni-nad-piesniami.php

Znamy więc przyczynę i metodę dochodzenia to stwierdzenia, że Salomon mąż trzystu żon i siedmiuset nałożnic, lub odwrotnie (ten rząd wielkości zaciera różnicę) nie pisał o relacji kobieta i mężczyzna tylko o relacji Bóg-Kościół. A użył do tego strof takiego typu:
ftp:bw:Pnp:1,1-4
Pieśń nad pieśniami Salomona.
Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich! Ach, twoja miłość jest słodsza niż wino!
Wyborna jest wonność twoich olejków, twoje imię jak najlepszy olejek do maści! Dlatego miłują cię dziewczęta.
Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, o królu, do swoich komnat, abyśmy mogli się radować i weselić tobą, upajać się twoją miłością bardziej niż winem! Słusznie cię miłują.



Generalnie ta chrześcijańska opinia o tej księdze ma swoje źródło w niechęci do instytucji małżeństwa u chrześcijańskich filozofów, a przynajmniej u niektórych z nich oraz w tym, że filozofowie ci traktowali tekst Biblii jako inspirację do spekulacji intelektualnych, a nie jako źródło wiedzy praktycznej.
Moja skromna, lecz brutalna opinia jest następująca: trzeba wielkiej determinacji, żeby w tekście napisanym przez męża kilkuset kobiet dopatrzeć się informacji o relacjach Jezus-dusza ludzka. Podobnej klasy pomyłkę może osiągnąć krótkowidz używający okularów dalekowidza.
Źródło, przyczynę tego nieporozumienia, które owocuje zakłamaniem na temat Biblii można zlokalizować przez analizę sposobu myślenia tych ludzi.
W cytowanym wcześniej tekście padło stwierdzonie, że bez alegorycznej treści „Pieśni nad pieśniami” nie miałyby przesłania religijnego.F6:5332:5331
To oczywiście zależy od tego co definiujemy jako religię. Ale moim zdaniem religia to nie kruchta. Oddawanie czci Bogu i szanowanie Go jako stwórcę i Zbawiciela nie polega na chodzeniu do kościoła i finansowaniu jego działalności, nad którą nie ma się żadnej kontroli.
Natomiast poprawne, zdrowe, szczere i przynoszące obu partnerom radość relacje kobiety i mężczyzny są przejawem takiego szacunku.
ftp:bw:Ps:15,2
Ten, kto żyje nienagannie I pełni to, co prawe, I mówi prawdę w sercu swoim.


ftp:bw:1tm:3,2-5
Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie swarliwy, nie chciwy na grosz,
który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć na pieczy Kościół Boży?


ftp:bw:1ko:7,3-4
Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi.
Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona.


Posądzanie Boga, że chce abyśmy poświęcili swoje własne szczęście i radość aby mu służyć, a przez to zrezygnować z radości jest chore.
ftp:bw:Kzn:3,14
Wiem, że wszystko, cokolwiek Bóg czyni, trwa na wieki: Nic nie można do tego dodać i nic z tego ująć; a Bóg czyni to, aby się go bano.

,
ftp:bw:Kzn:8,18
poznałem ze wszystkich dzieł Bożych, że człowiek nie może dojść do sedna spraw, jakie się dzieją pod słońcem. Chociaż człowiek się trudzi, aby je zbadać, nie dojdzie tego; a chociaż nawet mędrzec twierdzi, że to rozumie, nie może tego zgłębić.

,
ftp:bw:Kzn:5,17
Oto, co uznałem za dobre i co za piękne: Móc jeść i pić, i być dobrej myśli przy wszelkim trudzie, jaki się znosi pod słońcem podczas krótkiego swojego życia, które mu dał Bóg; bo to jest jego los.


O ile w efekcie naszego światopoglądu doświadczymy jakiejś formy prześladowania nie należy tego faktu utożsamiać z bożym planem, pragnieniem dla człowieka.
Tak więc przesłanie religijne w „Pieśniach nad pieśniami” i bez alegorycznych treści jest godne nauczania. Może tylko nie w obecności małych dzieci, które nic z tego nie zrozumieją ani w obecności erotomanów, którym już widok biustonosza podnosi ciśnienie.
F6:5570:5569Zarzut o brak przesłania moralnego „Pieśni nad pieśniami” jest jeszcze bardziej dziwaczny. Przecież na tle seksualności człowieka dochodzi do największych moralnych nadużyć. Jak więc by mogło zabraknąć w Biblii pouczenia w tej dziedzinie? Tylko ci, którzy nic nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć o seksualności człowieka mogą pomyśleć, że pouczenia w tych dziedzinach nie mają moralnego przesłania i znaczenia.
Dla przykładu: bardzo długo nie mogłem zrozumieć pouczenia apostoła Pawła z listu do Koryntian ftp:bw:1ko:7,5-6.
Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej.
A to, co mówię, jest zaleceniem, a nie rozkazem.

Ale kiedy osiągnąłem masę 115kg przy 170 cm wzrostu zrozumiałem, że za często chodziłem z moim żołądkiem na siłownię.
I jeszcze jeden z zarzutów wart dyskusji - „alegorystom” wydaje się, że bez ukrytego przesłania Pieśni nad pieśniami nie zawierają żadnego biblijnego tematu czy motywu. Według mnie podstawowym tematem Biblii jest człowiek i jego zmagania z Bogiem. To dlatego wielu osobom Biblia nie wydaje się książką wartościową bo zamiast o ludziach świętych i czystych moralnie można tam przeczytać o grzesznikach i bezbożnikach. Cóż, swiętość Biblii nie polega na tym, że opisuje grzecznych ludzi, ale na tym, że opisuje prawdziwych, są tam opisane historie niefajne, ale które rzeczywiście się działy.
„Alegoryści” szukają w Biblii informacji na temat Boga i aniołów, duszy, duchów, piekła i nieba. I kiedy ich nie ma (naprzykład w Pieśniach nad pieśniami) doznają rozczarowania. To jest jedno z podstawowych nieporozumień związanych z Biblią. Biblia nie jest książką, która ma nas uczyć o Bogu. Biblia uczy nas o nas. Jak to? A no tak - przecież teksty biblijne opisują relacje między Bogiem a człowiekiem, a nie stosunki archanioła Gabriela z Belzebubem.
I docieramy do sedna problemu. Jeżeli chcemy użyć Biblii do naprawiania siebie to znajdziemy tam mnóstwo informacji jakie mogą być nam do tego przydatne. Jeżeli natomiast potrzebujemy Biblii jako inspiracji do intelektualnych spekulacji, które nie mają bezpośredniego zastosowania w naszej codzienności to Pieśni nad pieśniami będą dla nas rozczarowaniem póki nie „odkryjemy jej alegorycznego przesłania”.
To przekonanie o alegorycznym przesłaniu tego tekstu bierze się z faktu, że bardzo często Jezus w swym nauczaniu posługiwał się przenośnią i porównaniem. Nie zapominajmy jednak, że wartość przenośni i porównania jakie stosował Jezus brała się z tego, że treść przenośni czy porównania była prawdziwa. Jezus nie posługiwał się alegoriami typu „przychodzi zając do niedźwiedzia...”. Zrozumienie tego co chciał powiedzieć Jezus o naszej relacji z Bogiem, było zależne od naszego właściwego zrozumienia na przykład zależności właściciela pola i ludzi wynajętych do pracy na nim. Tak więc jeżeli nawet, zresztą to bardzo prawdopodobne, Pieśni nad pieśniami zawierają informacje nie tylko o relacji mężczyny i kobiety to o tej relacji zawierają na pewno! I to te „nieukryte” relacje są warte nie tylko wspomnienia o nich, ale wnikliwego studiowania. A co do treści ukrytych czy alegorycznych- jeżeli są one „zakodowane” w postaci przenośni to zrozumienie przenośni wynika ze zrozumienia treści podanej kodem otwartym. Tak czy inaczej erotyczne treści tej księgi, lub erotyczne przesłanie muszą zostać zrozumiałe. Moim zdaniem, każdy kto mówi o alegorycznym znaczeniu Pieśni nad pieśniami bez wyjaśnienia tej alegorii bez zrozumienia jej erotycznej nauki nie wie o czym mówi.
Dotykamy bardzo ważnej cechy Biblii - jej treść wielu osobom wydaje się hermetyczna i niedostępna. Wiele osób skarży się, że próbuje Biblię czytać, ale nie rozumie. A wiele osób, dzień bez czytania Biblii uważa za stracony. I są w tym żalu szczerzy. Przypomina to trochę sytuację z odczytywaniem rysunku stereogramów. Do ich właściwego odczytu trzeba zrobić swoistego „zeza”, gapienie się na obrazek bez tego zeza nic nam nie pomoże. Choć prawda, z powodu zmęczenia oczy same takiego zeza zrobić mogą.
Podobnie jest z Biblią. To dlatego powstają i mają wzięcie książki typu „Klucz do Biblii”. Klucz ten można jednak streścić w kilku słowach, zamiast na kilkuset stronach. Każdy zrozumie Biblię, jeżeli czyta ją aby zastosować co zrozumie. Jeżeli ktoś chce przeczytać, zrozumieć i dopiero wtedy podjąć decyzję czy zastosować co zrozumiał to niczego nie zrozumie. Kluczem do Biblii nie jest nasz zasób informacji historycznych, kulturowych i wszelkich innych. Pomocny jest, ale kluczowego znaczenia nie ma. Kluczem jest nasza relacja z Bogiem. I to nawet nie jest kwestia naszego pojednania. Kwestią jest czy chcesz się z nim pojednać czy nie. To jest pierwsze pytanie dla każdego otwierającego Biblię „po raz pierwszy”. Pytanie, na które odpowiedzi nie powinno się udzielać nikomu innemu, tylko sobie. Bo tylko wtedy usłyszymy samych siebie takimi jakimi jesteśmy. A pytanie to wcale nie jest łatwe, a odpowiedzi na nie boi się większość z nas.
A jeśli to ty nakłaniasz kogoś do studiowania Biblii miej to na względzie aby nie naciskać tych, którzy takiej woli nie mają. To nie przyniesie żadnej korzyści. Skoro „deszcz zrasza pole” i tych pojednanych i tych nie - bo Bóg kocha wszystkich jednakowo to i my nie musimy wysilać się więcej niż możemy.